...

Człowiek to mistrz samoupierdalania się

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

A oto nasze szczęście...
B 17 lipiec 2014 a (1).JPG
A 29 czerwiec 2014 (5).JPG
B 5 LIPIEC 2014 (17).JPG
B 5 LIPIEC 2014 (21).JPG
B 5 LIPIEC 2014 (25).JPG
B 5 LIPIEC 2014 (29).JPG
B 6 lipiec 2014 (14).JPG
B 6 lipiec 2014 (15).JPG
B 10 lipiec 2014 (11).JPG
B 11 lipiec 2014 (3).JPG
B 12 lipiec 2014 (27).JPG
B 17 lipiec 2014 (3).JPG
Tagi: ...
18.07.2014 o godz. 09:31
Zapowiadało się ciekawie i...jest ciekawie. W czerwcu przytulimy naszego małego skarba, który własnie strasznie rozrabia w swoim "domku" za który tymczasowo robi mój brzuch ;)
Tagi: ...
20.03.2014 o godz. 08:57

No i nuda sie skończyła.
POCZEKAM NA ROZWÓJ WYPADKÓW, ALE ZAPOWIADA SIE...HM..CIEKAWIE :)
Tagi: ...
04.11.2013 o godz. 11:08

Człowiek jakoś czasu nie znajduje na pisanie....
Poza awariami laba i całego systemu, jakie przed 2 ostatnie tygodnie nas prześladowały , niewiele sie dzieje.
Stałam się.... (nie wiem jak to napisze hehe) stateczną osobą, której temperament i pęd do szaleństw przestały być jakoś potrzebne do życia.
Oddycham moim szczęściem, a jego prostą definicją są banalne, wydawałoby się, dwa słowa - mój mąż.
To nie małżeństwo zmienia relacje miedzy ludzi, a to, że zaczynają życ pod wspólnym dachem nie znając siebie tak naprawdę - w tych codziennych, prostych, powielanych sytuacjach.
Nie żałuje, że tyle lat mieszkaliśmy razem bez papierka - podejmując tak wazną decyzję jak małżeństwo, wiedziałam dobrze co robię.
Mam obok siebie kogoś kto jest mi oparciem, komu ufam, na kogo zawsze mogę liczyć, kogoś do kogo po 12 latach nadal czuje chemię a nie juz tylko dojrzałe uczucie.
Zaczynamy szukac ziemii. Czas najwyzszy postawic swoje własne 4 ściany. A i inne sprawy czekają...Wszystko jakoś ma teraz swój czas i miejsce, choc w naszym przypadku dość późno.
Jestem spokojna.
I nudna jak jasna cholera :)

Tagi: ...
23.10.2013 o godz. 09:30

Nie piszę, bo nie jestem w stanie nawet skrzynki mailowej sprawdzić, choc czasu na to wiele nie trzeba jak powszechnie wiadomo. Ludzi jak termitów w kopcu. Nie pozwalaja zjeść, napić sie, wyskoczyc do kibelka.
A tym bardziej naskrobać czegoś na blo :)
W skrócie - dobrze jest.
Tagi: ...
06.07.2013 o godz. 09:53
Wesele było podobno super, ale niewiele kojarze - jakby wsztstko odbyło sie poza mna :) - tak mniej wiecej jak po 10-ciu setkach hehe
Po załozeniu obraczek poklepałam Mojego w tyłek, była dorożka, zespół wymiótł wszystko co do tej pory słyszałam jezdzac na reportaże slubne wiec chyba wszystko sie udało :)
48.jpg
22.jpg
84.jpg
89.jpg
82.jpg
71.jpg
74.jpg
16.jpg
68.jpg
Tagi: ...
06.06.2013 o godz. 08:59

Chce kota.
jak jasna cholera go pragnę! Mój powiedział, że jak wyzdrowieje to dostanę.
Tyle ze ostatnio znowu sie nasłuchał, ze przy dzieciach do 3-go roku zwierzaki niewskazane a przeca chcemy sie rozmnożyć.
Jak nie urok to sraczka :|
Bede walczyc hehe No bo jak nie dla czegos takiego?? Jezu sikam jak widze takie mordy!
4657350_s.jpg
oczy-kotek-czarne.jpeg
Tagi: ...
18.04.2013 o godz. 09:17

Za duzo na głowie przy takim zyciu zawodowym jak moje.
Ale daje radę - czuje się dobrze.
Niestety histo i wizyta kontrolna będzie zaliczona dopiero po slubie - nie mam kiedy i jak tego załatwic tym bardziej że moja Pani doktor przyjmuje tylko we czwartki.
Ale musi byc dobrze, bo jak inaczej?
Guzy na jelicie okazały sie niezłośliwe. WIEDZIAŁAM :)
Jutro drugie spotkanie z koloradkowym. Nie znosze tego gada, no ale siła wyższa. Nie wiem jak przezyje spowiedź przedmałżeńską... Zreszta przecież nie grzeszczę hehe!!
Wszystko jest dobrze, spokojnie tak jakoś choć w ciągłym młynie....

Tagi: ...
13.04.2013 o godz. 11:08
Zapewniam - nawet na najwiekszego doła - działa :)
1 (9).jpg
1 (3).jpg
1 (2).jpg
1 (10).jpg
1 (11).jpg
1 (5).jpg
1 (12).jpg
1 (4).jpg
Tagi: ...
13.04.2013 o godz. 10:56
8-go kwietnia miałam kolejną operację. Rozłupali mi cały brzuch, wycięli guza (wznowionego po miesiącu od pierwszej operacji) wraz z cała lewą stroną. Nie czuję sie pół-kobieta, ale została mi juz tylko prawa strona. Pani doktor powiedziała, że nie ma na co czekac - jak się wygoję od razu mamy produkować potomka, bo pytanie jest jedno - nie CZY guzy pojawią sie na prawej stronie tylko KIEDY :|
Bardzo źle zniosłam (-oszę) czas po operacji. Jestm szczupła więc dopadły mnie i dolegliwości jelitowe, i potworne skurcze żołądka po głodówce przed i pooperacyjnej, wzdęcia do granic wytrzymałości skóry na brzuchu no i sama rana...przecieto mi w poprzek mięśnie, które, jak powiedzieli mi chirurdzy, co zreszta sama wiem, mam bardzo mocne (pozostałośc po wyczynowym uprawianiu sportu). Nigdy juz się dobrze nie zrosną, będę miec prawdopodobnie twardą poprzeczną narośl - zrost. I nie wyglada to dobrze, i w dotyku nie jest miłe, ale co zrobić... Mój kupił mi, bardzo drogie niestety, plastry silikonowe, które mają pomóc w lepszym zabliźnieniu sie rany i zmniejszeniu zrostów. Histo w przyszłym tygodniu i wizyta kontrolna. Mam nadzieje, że nie znajdą tam znowu kolejnej niespodzianki jak ostatnio.
A żeby było ciekawiej 3 tyg. przed operacją miałam kolonoskopię - wycięli mi trzy polipy i też muszę wybrać się po wynik biopsji. I nie mam kiedy....
Do ślubu zostały 4 tyg.
Wszyscy dookoła się stresują poza....mną. Rodzice przede wszystkim, ale i Mój który chce by ten dzien jak najszybciej sie skonczył :) Ja tam nie wariuje, dzień jak kazdy inny tyle, że kiecka będzie mi, bardziej niz spodnie, przeszkadzać w łażeniu :)
Finansowo nie za ciekawie - w końcu wciąż jestem na chorobowym. Niestety pracuję od 18-go, bo co? - mam siedziec w domu i patrzeć jak mi firma pada? Nikt mi nie podaruje kilku tysiecy (7-8), których co miesiąc potrzebuje by opłacić koszty stałe. Wiem, że to nieodpowiedzialne, ale niestety gadać sobie wszyscy mogą, a zakład uratować mogę tylko sama i to takimi, a nie żadnymi innymi metodami. Zresztą nie mam 5-ciu lat i wiem co robię.
A z ekstremów - w niedziele wracalismy ze Ślaska od moich rodziców (rozwozilismy zaproszenia). Jechaliśmy na letnich gdyz w sobote w W. było 7 stopni i piekne słonce wiec mój zmienił oponki. I co? Nigdy w życiu nie jechałam w takich warunkach!!! Nie wiem jak dojechalismy - to chyba jakis cud. Zdjęcia zdjęciami, ale... potem było juz tylko gorzej, tak było PRZED wyjazdem :) I chyba nikt kto nie prowadził auta, ktorego nie może zatrzymać na światłach by nie zostac w miejscu, które na rondach jedzie gdzie chce, które KOMPLETNIE "pływa" nie zrozumie o czym mówię...prowadziłam już w róznych, ekstremalnych warunkach, ale nigdy takich - i to w kwietniu :)
...
DSC00030a.jpg
DSC00031a.jpg
DSC00028a.jpg
Tagi: ...
03.04.2013 o godz. 08:09
Jeśli ktos pragnie stracic ze swego zycia 1:30 min goraco polecam!!!



a swoja drogą to pierdolenie powinno ją predysponowac na polityka.
Tagi: ...
31.01.2013 o godz. 12:39

Pięknie! I to naprawde pieknie.
Stopniało to całe białe kurestwo. W 2 dni wyparowało wszystko. Z minus dwunastu temperatura wywindowała na 12 na plusie. I dobrze, bo znowu ręce zaczeły mi pękać, nienawidze zimna, śniegu i lodu, no chyba ze w drinkach....
W niedziele byliśmy u babki z poradni rodzinnej. Kurs przedmałżeński zaliczony. Mam mi papierki podrzucić, bo zapomniała zabrać je na nasze spotkanie.
Czyli coraz bliżej, a ja coraz mnie to czuję.
Mój jest moj i nic się nie zmieniło, kocham Go może i jeszcze bardziej o ile to mozliwe, tylko te jebane okoliczności...
Wszystko jakos sie pieprzy. Tydzień temu córka mojej przyjaciółki (troche ponad roczek) trafiła na odział bez funkcji zyciowych. Wszystko jest już w porządku, ale nie wiedzą tak naprawde co sie stało. A żeby było "ciekawiej" w przeddzień wypisu do tego smego szpitala trafiła jej mama. Ma krwiaka mozgu. Najbliższe dni pokaża czy przezyje. Jeśli zrobi się obrzęk ma niewielkie szanse. CO SIĘ KURWA DZIEJE???
Jakies jebane fatum!
Wczoraj bolał mnie brzuch. Bardzo. Nie tam, gdzie mi ciagle grzebią i to mnie najbardziej niepokoi.

Tagi: ...
31.01.2013 o godz. 08:55
Nie piszę, bo jedyne o czym moge to te jebane choróbska...a juz mi się nie chce nawet o tym mysleć. Wkurwia mnie to bo cały czas mam te bóle po prawej stronie brzucha, od których wszystko sie zaczeło (a skonczyło na tym że grzebia mi tylko po lewej stronie)
31-go mam wizyte u ginekologa, na której ma niby zapaśc decyzja czy ląduję na oddziale na operacji.
Wtedy napisze, myślę, cos bardziej konkretnego.
Nie tak to powinno wygladać.
Za 3 m-ce slub, a ja tego kompletnie nie czuję....wszystko takie jakies zawieszone w próźni, bo ta niepewność nie pozwala mi się skupić na tym co teraz powinno byc najprzyjemniejsze, nawet nie zauważyłam ze zostało tak mało czasu. I jeszcze czeka mnie przeprawa z tym pierdolnietym ksiedzem z naszej parafii. Palant!
Jakos musze przez to przejść i hamować sie by słowa za dużo nie powiedziec...
Tagi: ...
28.01.2013 o godz. 12:27
A jednak cos tam mam...."coś" i "tam" oznacza ze nie wiadomo dokładnie co i gdzie.
Mam jakiegos guza 3x2 cm... ale badanie nie umiejscawia go jednoznaczenie. Trafiłam pod opieke kliniki onkologicznej i także tu przerzucają mnie od chirurgów do ginekologów a ci spowrotem. Najblizszy termin na kolonoskopie za 4 m-ce, rezonans za około 8-10 wiec musze zrobic prywatnie (6 stów!!!)
Wczotraj zadzwoniła do mnie moja Pani ginekolog u której lecze się prywatnie. Konsultowała mój przypadek z docentem Z. i....jesli pod koniec stycznie zmiana się nie zmniejszy chce mnie przyjac ponownie na oddział do kliniki medycznej co równa sie kolejnej operacji. Twierdzi, że to nie wznowa, za szybko na nią, to niby coś innego....Ze wszech stron mnie widac atakuja :|
Jestem juz tym wszystkim zmęczona... Chciłabym po prostu WIEDZIEĆ. Tylko tyle....
Tagi: ...
21.12.2012 o godz. 09:34

Tak naprawdę nadal nie wiem co jest grane z tym moim popieprzonym zdrówkiem.
Marker nowotworowy CEA nie zmniejszył sie, a wrecz przeciwnie - rośnie. Szukają co to....mam skierowanie na kolonoskopię. Rura w tyłek i heja! - super, nie wiem jak to przezyję, bo głupi jaś na mnie nie działa niestety - dwukrotnie sprawdzone....
Jajniki goją się (guz nie był złosliwy) choć USG wykazło w lewem jakąs strukturę. Wątpia czy to wznowa bo to tylko troche ponad miesiąc od operacji więc za szybko na nawrót, ale muszę ponowić USG. Mam już dośc tego latania po lekarzach, dopiero wczoraj dostałam troche ponad 1000 zł chorobowego (co juz w tej kwocie wczesniej ZUS-owi w formie składki musiałam 2 razy zapłacic - w listopadzie i grudniu), jestem w dupe z kasą, ze hej! - na funkcjonowanie firmy potrzebuje minimum ok 8 tys. miesiecznie (podstawowe, stałe płatnosci) a dostaje 1000 zł chorobowego po dwóch miesiacach! Przez 30 dni nie miałam zadnych dochodów, jak za to utrzymac siebie nie mówiac o firmie??!! Pieprzony kraj!
Tata Mojego przygaszony...mamy problem z bratem, jest alkoholikiem, tata nie powinien sie denerwowac, cisnienie nie spada mu praktycznie ponizej 175...do tego cukrzyca insulinowa, skutki udaru...ale przede wszystkim wiem jak brak mu Mamy. Świeta bez Niej...nie wiem jak to bedzie...
Nie wiem ile jeszcze mogę udźwignąć, pewnie wiele, ale....nie chce mi sie już. Mimo to musze...Mój prosił bym i ja nie wywinęła mu numeru. W końcu na raka sie umiera. Niech juz znajdą co mi jest. To czekanie i niewiedza wkurwiaja okrutnie!
Tagi: ...
11.12.2012 o godz. 10:00
Umarła matka Mojego. Była mi niemal jak moja własna mama...
Wczoraj był pogrzeb; nie wiem... to jakis koszmar...po prostu zasnęła, nie mamy pojecia co sie stało, nawet sekscja nie dała odpowiedzi
Martwimy sie o tate, była całym jego światem, a jest przeciez po udarze, na insulinie, załamał się...
Pierdolony świat! Miała byc na naszym slubie, tak sie cieszyła...
Kurwa, mam za swoje - chełpiłam się szczesciem, tym jak mi dobrze i mam!!! - niech ten pieprzony rok sie juz skonczy bo za duzo tego wszystkiego naraz...
Żeby tylko moje wyniki histopatologii były w porządku - błagam....Mój by tego chyba juz nie przezył....

Brakuje mi Jej...tak bardzo....
Tagi: ...
23.11.2012 o godz. 09:51
takajedna, pamiętam Cię, a jakże! - Ciebie nie sposób zapomnieć :) Wiem, że Cie juz nie ma ale....może dasz znac co tam u Cia bo jak Cie znam przeszło pewnie z 5 tornad, 12 razy zmieniłas image i zabrakło przekleństw na świecie by Twój ognisty temperament zwizualizowac :)
Sciskam Cie mocno
Tagi: takajedna
17.11.2012 o godz. 13:57

Chciałam napisac w poniedziałek (brakło czasu), że drzewa prawie łyse jak je mijam autem, a dzis od 3-ech juz dni sa bialutkie. Ślicznie oszadzone, wygladają jak z bajki...
Tak....wróciłam do pracy. Zwolnienie mam do 24.11, ale niestety - zakład zamkniety - zero dochodu. Mnie pracodawca czy tez ZUS nie zapłaci 80%, nie pracuję - nie zarabiam. Niestety górka faktur i stałych kosztów rośnie, zaległosci urosły juz do 3-4 tys. więc nie miałam wyjścia - musiałam wrócic, bo nie wygrzebałabym się z długów. Zresztą - co za róznica czy siedze w domu czy przed kompem w pracy. Czuję się juz duzo lepiej, podbrzusze jeszcze pobolewa, ale zeszły gazy operacyjne więc wszystko jest juz do zniesienia. Nie umiem siedzieć w domu...zreszta nawet gdybym chciała - nie mogę.
Za tydzien wyniki histopatologii. W miedzy czasie byłam u neurolożki - nie znalazła przyczyn mojej tężczyczki, wyniki mam dobre, a tymczasem choroba - na trzech polach piekne wielkie "+" -y czyli super dodatnio, ksiązkowa tężczyczka :). Powiedziała ze czasem po prostu tak jest i zazwyczaj przechodzi po pierwszej ciąży. Kolejny argument "ZA" hodowlą :)
Zostało kilka miesiecy...musze uporac się ze sobą- w końcu na własnym slubie muszę "wyglądać" nie straszyc :)
Tagi: ...
17.11.2012 o godz. 10:36
No i sie troche posypało...
W niedzielę 23 października a więc na drugi dzień po moim ostatnim wpisie zaczęło mnie boleć w podbrzuszu z prawej strony, w nocy ból zrobił sie już nieznośny. Mój wymusił na mnie by w poniedziałek udać się na izbę przyjęć bo dosłownie mnie już "zatykało"
Odprawili mnie z kwitkiem - na pogotowie. Tam 40-stu ludzi w kolejce i ironiczny komentarz pielęgniarki: " Chirurga nie ma, ortopeda co najwyżej może panią przyjąć".
Swoje wyszczekałam a i tak nic nie wskórałam więc sobie poszłam, spowrotem do pracy.
Lekarz pierwszego kontaktu mogła mnie przyjąc dopiero we wtorek a to i tak "na wciśnięcie". Podejrzewała, że to może byc wyrostek, ale bardziej wygladałao jej to na jajnik, może jelito. Przepisała czopki rozkurczowe i kazała iść do ginekologa. Ginekolożka przyjmowała dopiero w czwartek. Zrobiłam jak kazała badanie CA-125 i CRP, umówiłam sie na prywatna wizyte i pozostało mi czekanie 2 doby w takim bólu, że nikomu nie zycze. Najgorsze były noce...
W czwartek przyjechałam na wizyte pół godziny przed czasem. Patrze a ta w płaszczu i wychodzi bo "taksówka już czeka na dole, a ona sie spóźni na samolot do Warszawy" ŻE KURWA CO??!! - jakbym przyszła o czasie to klamkę bym pocałowała.
W biegu zerknęła na moje wyniki (były ok) i stwierdziła, ze to napewno nie problem ginekologiczny. Oczywiście USG, które miała mi zrobic nawet nie powąchałam. Nie wytrzymałam - wykrzyczałam swoje frustracje, fakt że odbijam się od drzwi do drzwi i wszyscy maja w dupie to że od 4-ech dni z bólu po ścianach chodzę, choc od 20-stu lat pieprzone składki płace i juz nie wspomnę, że na NFZ dostac sie nigdzie nie moge ale nawet prywatnie na człowieka sie sra!
Poszłam stamtąd w pizdu - spowrotem na izbę przyjęć w szpitalu.
Oczywiście w międzyczasie byłam na zakładzie, cały czas pracowałam i nie macie pojęcia ile kosztowało mnie przyklejanie sobie usmiechu do pyska przed klientami....to udawanie, żem świeża, miła i uprzejma.
I znowu na izbę przyjęć...bezowocne 3-godzinne czekanie....mieli ofiary wypadku czy coś....poszłam sobie...a właściwie poczłapałam zgieta wpół do prywatnej kiniki chcąc zrobic USG brzucha. I co?- żałość....nie było miejsc....
Dopiero w piatek na tej samej izbie (na której byłam juz poraz trzeci) ktoś mnie w końcu przyjął. Lekarz powiedział, że to jednak wygląda mu na sprawy ginekologiczne - dostałam skierowanie na ginekologie do akademii medycznej, bo oni nie mieli takiego oddziału. I dobrze, bo okazałam sie przypadkiem na wskroś ...hm...problematycznym
Praktycznie "z ulicy" wrzucili mnie na oddział, badał mnie ginekolog FACET, mnie, której nigdy "tam" żaden nie zagladał. Zdiagnozował guza na lewym jajniku (skad ból po prawej?), ale miał watpliwosci. Poprosił docenta jakiegos...a za nim wszedł...cały sznureczek (dokładnie 9 sztuk) studentów. Czułam sie strasznie, ale nie miałam wyjścia - w szpitalu klinicznym nie mogę odmówić "praktyki studenckiej".
Dobrze się mna zajęli, ale w badaniach wyszły 3-krotnie powiekszone markery nowotworowe jelita, a ze to sąsiaduje z jajnikiem, a struktura guza była bardzo zatarta przez prawie 6 dni nie było jednoznacznej diagnozy. W tym czasie głodowałam, bo ciagle jakies badania, które wykluczały jedzenie np. tomograf jamy brzusznej z podawaniem kontrastu (dostałam cholernie bolącego zapalenia żyły).
Do chwili operacji nie było wiadomo gdzie mam ten ponad 6-ciocentymetrowy guz
Musiałam podpisac zgodę na ewentualne usunięcie jajnika i jajowodu, a dla mnie kobiety 36-cioletniej, która jeszcze nie rodziła, a bardzo chciałaby nie była to budujaca wiadomośc.
Bardzo źle znosiłam czas po operacji - gazy wtłoczone do mojego ciała powodowały potworny ból od barkow, przez mostek, obwód brzucha na wyskokości żołądka do podbrzusza. Lekarz powiedział, że szczpułe osoby duzo gorzej to znoszą. A rady pooperacyjne i szwy w środku to juz zupełnie inna sprawa. W dzień po operacji rzygałam, ale własciwie "na sucho" bo nadal nie mogłam jeść.
Straszne to było!
Nie chciałam leków przeciwbólowych bo zyły mi rozsadzało, ale zmusili mnie praktycznie bo widzieli jak cierpię
Uratowali jajnik, ale teraz jeszcze 3 tyg. czekania na wynik histopatologii (miałam tez biopsję prawego jajnika).
Jak sie wykuruje musze się zając tym jelitkiem bo markery sa niepokojaco wysokie, lekarz powiedział mi dobitnie bym nie zwlekała.
Ale ja wiem że wszystko bedzie dobrze, nie ma w ogóle innej opcji.
Na koniec zapytałam lekarza dlaczego czułam ból po prawej skoro to był lewy jajnik. Uśmiechnał się i odpowiedział: "Nie mamy pojęcia". Dodał, że tak samo jak w przypadku faktu że kompletnie nie zareagowałam na głupiego jasia podanego przed znieczuleniem ogólnym. Sama sobie czepek do operacji na sali operacyjnej zakładałam i na stół do krojenia weszłam :)
Ja pierdolę - jeszcze rok temu miałam IDEALNE wyniki - jak kiedys wspominałam profilaktycznie robie co rok komplet badan, głownie z racji obciażen genetycznych. Przez kilkanaście miesięcy posypałam sie jak zamek z kart; wkurwiajaca jest dla mnie świadomość nie panowania nad własnym ciałam.
Ale jak to ja - nie poddam się i w przyszłym roku bede hodowac jajka na potomka :)

P.S. Kochani, poodpowiadam na Wasze posty, ale nie teraz, zmeczyłam się....jestem wprawdzie w domu, ale nadal "połamana" i stękajaca :)
Tagi: ...
06.11.2012 o godz. 12:25
Żyję.
Z dnia na dzień, ale jednak.
Jesli chodzi o zdrowie. Cóż. Ciemność rozjaśniła się w stopniu miernym. Po gastroskopii z wycinka wyszło że helico juz nie mam, 4 dni później z krwi i w powtórzonym teście kolejne kilka dni później wyszło, że nadal ją mam. Wiec nadal nie wiem czy cholerstwo jest czy go nie ma i jeszcze sie jakis czas nie dowiem, bo choc rezonans w końcu zrobiłam (coz tam jest "nie tak") to wizyta u neurologa przełozona o kolejne kilka tygodni bo "se zachorowała" (zadzwoniła i juz) a do "mojego" lekarza mam iśc z kompletem badań. Ten "komplet" chyba nad grobem zbiore. To jest naprawdę żenujace....

Kurwica mnie juz bierze.
W domu dobrze, nawet nbardzo dobrze. Mój jest mi bliski jak nigdy dotad chyba....
A co z nowosci? Po 11 latach....
Wychodzę za mąż.
Tagi: ...
22.10.2012 o godz. 08:11
statystyki
sekcja użytkownika
Fotoszok.pl